<< wróć

Artykuł w Gazecie Bretońskiej, wydawanej w wersji internetowej i papierowej, opowiada o historii powstania fresków w kościele Saint Eloi w Comblessac w Bretanii i o przedstawionych na nich historiach.

Poniżej tekst artykułu. Dostęp do  internetowej wersji publikacji (s.7-9) pod linkiem: Madonna i żołnierze

 

Comblessac to niewielka bretońska miejscowość leżąca na obrzeżach departamentu Ille-et-Vilaine, 45 kilometrów na południowy zachód od Rennes. Ukryta jest wśród pofałdowanych pól, tuż przy granicy departamentu Morbihan. Jak mało która miejscowość w Bretanii, jest w wyjątkowy sposób związana z Polską. W samym centrum wsi stoi kościół Saint-Eloi (pw. św. Eligiusza), które-go strzelista, lekko pochylona wieża wyznacza szczególną oś historii Bretanii. To tutaj od ponad osiemdziesięciu lat znajduje się ikona Matki Bożej Częstochowskiej, namalowana i po-zostawiona przez polskich żołnierzy w 1940 roku. Wówczas tętniące życiem Comblessac liczyło sobie siedem kawiarni, dwie piekarnie, sklep pana Rogera i szkołę dla dziewcząt. Dziś pozostał jedynie lokal typu bar tabac (bar ze sklepem tytoniowym). Nieopodal kościoła, na placu obok dawnej szkoły dla dziewcząt, gdzie teraz mieści się gminna sala wielofunkcyjna, stoi imponujący kamienny krucyfiks z 1890 roku – strażnik minionego czasu i zwornik historycznych wydarzeń.

Polscy żołnierze w Bretanii i ich Madonna Częstochowska

Jesienią 1939 roku, na poligonie Coëtquidan, odległym o 10 kilometrów od Comblessac, generał Stanisław Ma-czek formował podwaliny 10. Brygady Kawalerii Pancernej, gromadząc oficerów, uchodźców i żołnierzy służb technicznych, którzy po klęsce kampanii wrześniowej przedostali się do Francji. Polacy rozlokowani byli również w sąsiednich miejscowościach, m.in. w Guer oraz w pałacu w Coëtbo. Do Comblessac skierowana została 11 kompania podoficerów – kompania wyjątkowa, gdyż tworzyli ją ludzie wykształceni, artyści i intelektualiści, wybrani z głównego obozu w Coëtquidan. Wiosną 1940 roku, kiedy opuszczali goszczącą ich społeczność, z wdzięczności pozostawili mieszkańcom obraz Matki Bożej Częstochowskiej z polskimi inskrypcja-mi, namalowany przez jednego z nich, Stanisława Mikułę. Jak ważne było to wydarzenie dla nich i dla mieszkańców Comblessac, opisał inny żołnierz tej kompanii – Ksawery Pruszyński, wybitny polski reportażysta i pisarz, w opowiadaniu zatytułowanym „Madonna Miku-lińska, wydanym po wojnie w książce „Trzynaście opowieści” (PIW, 1955).

Po latach przypadek sprawił, że Alicja Bachmińska-Haidar, Polka od dawna mieszkająca w Rennes, przez kilka lat prezeska stowarzyszenia Polonia – Rennes, ku swemu zaskoczeniu odkryła w prezbiterium kościoła w Comblessac ten niezwykły obraz. Postanowiła zrobić coś, aby upamiętnić historię tego dzieła i polskich żołnierzy w tym zakątku Bretanii. Zrodziła się szalona idea wykonania fresków na pustych ścianach miejscowego kościółka. Tak rozpoczął się współczesny rozdział historii Comblessac i nowy wątek polsko-bretońskich relacji. Alicja zainspirowała swoich przyjaciół do zorganizowania stowarzyszenia, aby móc zrealizować freski. W inicjatywę zaangażowali się Barbara i Adam Wibrowscy, Andrzej Małodobry oraz inni. Tak powstało stowarzyszenie Quo Vadis – śladami Polaków w Bretanii z siedzibą w Rennes.

Obrazy inspirowane miejscową historią

Po rozpoczęciu prac nad tematyką i ikonografią fresków szybko okazało się, że historia Comblessac jest niezwykle długa i bogata. Liczy ponad 1500 lat.

Żyjący na przełomie V i VI wieku młody mnich Melaniusz (Melaine), potem ogłoszony świętym, otrzymał wieś Comblessac w dowód wdzięczności za wyproszenie cudu uzdrowienia lokalnego władcy i jego rodziny. Kiedy później, jako biskup Rennes, odwiedzał swoją posiadłość, objawiła mu się Matka Boża, wskazując na szczególne znaczenie tych ziem. Zapoczątkowany owym wydarzeniem kult maryjny rozwijał się od około 1500 roku, co miało wyraz w corocznych procesjach z Comblessac do pobliskiej kaplicy Notre-Dame de Lorette (Matki Bożej z Loretto). Odbywały się one do lat 90. XX wieku.

W Comblessac około 800 roku przyszedł na świat kolejny ważny dla historii Bretanii święty: Conwoïon – mnich i założyciel opactwa w Redon. Wspierał on znacznie bretońskiego króla Nominoëgo w tworzeniu niezależności Bretanii, co żywo przypomina zmagania Mieszka I w tworzeniu państwa polskiego.

Historia wsi ma też swoje cienie: despotyczne rządy Euzebiusza z Vannes czy mroczne wydarzenie, kiedy to miejscowy szlachcic Guillaume Sorel de la Villéan zabił własnego brata, księdza, podczas mszy w kościele w Comblessac. Wydarzenie to przypomina epizod z polskiej historii – zabójstwo św. Stanisława Biskupa z polecenia króla Bolesława Śmiałego.

Bogactwo historii tej małej bretońskiej miejscowości niejako samo zaczęło układać się w obrazy, które wraz z pobytem polskich żołnierzy domagały się  upamiętnienia.

Spacer przez epoki

Stowarzyszenie Quo Vadis oraz gmina Comblessac na czele z merem Christophe’em Ricaudem w 2022 roku doprowadziły do powstania czterech rozbudowanych kompozycyjnie fresków mojego autorstwa. Tradycyjny układ przestrzenny wnętrza kościoła zbudowanego na planie krzyża łacińskiego skłonił mnie do  symetrycznego rozmieszczenia fresków w nawie głównej i transepcie. Przedstawiają one ważne postaci i wydarzenia z historii Comblessac. Dopełnieniem projektu
malarskiego było stworzenie przeze mnie w 2023 roku w niszy nad wejściem głównym malowidła świętego Michała Archanioła, strażnika Bretanii, który został ukazany na tle rozległego bretońskiego pejzażu z widocznymi miejscowościami Mont-Saint-Michel i Comblessac. Wspólnym elementem wszystkich fresków jest scalający kompozycję krajobraz inspirowany widokami z okolic Comblessac.

Święty Melaniusz

Chcąc chronologicznie odczytać malarskie opowieści zawarte na freskach, zaczynamy od transeptu z lewej strony kościoła. Tu w narożniku powstał fresk przedstawiający cuda św. Melaniusza. Święty biskup swym błogosławieństwem ogarnia trzy plany kompozycji. Przy dolnej krawędzi fresku leży wskrzeszony Bretończyk; obok niego widzimy cudownie uzdrowioną księżniczkę Aspazję, córkę despotycznego władcy Vannes, Euzebiusza. Powyżej, w głębi, widoczna jest scena obcinania rąk biednemu wieśniakowi przez żołnierzy Euzebiusza. Po lewej stronie widzimy odpoczywającego w cieniu drzew świętego Melaniusza, któremu  nieopodal Comblessac ukazuje się Matka Boża z Dzieciątkiem. Do namalowania jej postaci zainspirowałem się statuą, która znajduje się w Kościele Notre-Dame
en Saint-Melaine w Rennes. Na cokole bretońskiego krucyfiksu zaś widnieją słowa Maryi skierowane do świętego: „Podarowano mi tę ziemię, abym była tam uhonorowana na zawsze”.

Święty Conwoïon

Po przeciwległej, południowej części transeptu został upamiętniony święty Conwoïon wraz z pięcioma towarzyszami-mnichami. Ich pustelnia w lasach wschodniej  Bretanii dała początek opactwu Saint-Sauveur (pw. Świętego Zbawiciela) założonemu w 834 roku, które stało się zalążkiem miasta Redon. Z prawej strony fresku ukazany jest Nominoë, pierwszy król Bretanii, który potwierdza fakt fundacji opactwa stosownym dokumentem, oraz szlachcic Ratwilus, który przekazał swoje dobra ziemskie pod opactwo. U stóp zakonników klęczy uzdrowiony za wstawiennictwem mnicha Conhoiarna z Comblessac biedak z Redon o imieniu Anauvoret. W narożniku, na styku ścian, widnieją rzeka Vilaine oraz opactwo.

Ufundowanie kaplicy Matki Bożej z Loretto

Fresk znajdujący się po lewej stronie nawy głównej opowiada kolejną historię związaną z Comblessac. W głębi po prawej stronie kompozycji widzimy szlachcica  Guillaume’a Sorela, pokutującego po zabójstwie swego brata, księdza. Między 1450 a 1509 rokiem Sorel w ramach pokuty ufundował kaplicę Matki Bożej z Loretto. Wschód słońca miał wyznaczyć koniec jego drogi pokutnej odbywanej na kolanach i wskazać miejsce budowy kaplicy. W głębi pejzażu, w bladych promieniach
wschodzącego słońca, widzimy budowaną kaplicę. Pierwszy plan fresku zajmuje typowa procesja bretońska, która przez wieki wyruszała z Comblessac do kaplicy.
Typ strojów uczestników reprezentuje tradycje z okolic Comblessac. Dokonałem jednak twórczej interpretacji kolorystyki strojów, ponieważ kolor czarny źle wyglądałby na ścianie w technice fresku.

Upamiętnienie rodaków

W końcu po prawej stronie nawy głównej znajduje się najważniejszy dla nas, Polaków, fresk o wymiarach 4,95 m × 2,48 m. Przedstawia on wydarzenia w Comblessac z czasów II wojny światowej: ukazuje scenę pożegnania polskich żołnierzy przez lokalną społeczność Comblessac, które miało miejsce wiosną 1940 roku.  Podczas uroczystej odprawy polscy żołnierze, jako wyraz wdzięczności za gościnę, przekazują mieszkańcom kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej  namalowaną w Comblessac przez jednego z żołnierzy, malarza Stanisława Mikułę. N pierwszym planie po lewej stronie kompozycji ukazani są mieszkańcy  miasteczka wraz z dziećmi z miejscowej szkoły. Są wśród nich, kolejno od lewej: ówczesny mer Émile de Lambert, Elizabeth de Lambert, odpowiedzialna w diecezji Rennes za edukację dziewcząt, a także ksiądz Peniguet, ówczesny proboszcz Comblessac. Po prawej stronie stoi polski generał Stanisław Maczek, odziany w czarny  skórzany płaszcz, w którym przybył do Francji. Portret ten upamiętnia obecność w Bretanii wielkiego dowódcy II wojny światowej, którego armia odniosła sukcesy  na frontach Normandii i Belgii, ale również dobrego i życzliwego człowieka. Wśród żołnierzy widzimy malarza Stanisława Mikułę (portret wyobrażony), który podtrzymuje z lewej strony obraz Matki Bożej, a także polskiego pisarza i reportażystę Ksawerego Pruszyńskiego. W głębi obrazu, na tle spokojnego bretońskiego krajobrazu z widoczną architekturą Comblessac, rozgrywa się dramatyczna walka między niemieckimi i alianckimi samolotami, która miała miejsce 10 czerwca 1943  oku. Podczas bombardowania nikt z mieszkańców nie zginął, a trzy bomby nie wybuchły, co mieszkańcy przypisali opiece obecnego w kościele obrazu Czarnej Madonny.

Pogłębianie więzi polsko-bretońskich

Cztery miesiące spędzone w Comblessac, poświęcone pracy nad freskami, to dla mnie czas szczególny – czas spotkań, rozmów, odkrywania tajemniczego piękna krajobrazu tego skrawka Bretanii oraz charakteru tej ziemi. Dzięki temu mogłem lepiej uchwycić aurę pięknego światła, szczególnie widoczną w partiach pejzażowych fresków. Na malowidłach znalazło się kilkadziesiąt postaci. Pozowali mieszkańcy, twarzy użyczali też członkowie stowarzyszenia Quo Vadis i ich  francuscy znajomi. Udało się nawet odnaleźć potomków mera Émile’a de Lamberta, który w 1940 roku przyjmował obraz od polskich żołnierzy; dzięki fotografii  udostępnionej przez jego rodzinę możemy na fresku oglądać jego portret. Jednym z najbardziej poruszających doświadczeń były spotkania z Madame Roger – dziś 102-letnią – która wciąż pamięta polskich żołnierzy: Stanisława Mikułę i Ksawerego Pruszyńskiego, oraz ich częste wizyty w jej domu, w którym rodzina Roger prowadziła kawiarnię. Dobrze wspomina spożywane przez nich kawy i ciasteczka, ich żarty, a szczególnie ciepły śmiech Pruszyńskiego.

Comblessac stało się ważnym punktem na kulturalnej mapie Bretanii – miejscem, w którym współczesne dzieło polskiego artysty łączy się z miejscową architekturą i splata się z pamięcią o polskich żołnierzach. Freski i obraz Czarnej Madonny upamiętniają ważny etap szlaku polskich żołnierzy na Zachodzie podczas II wojny światowej. Ta leżąca na uboczu, poza głównymi drogami miejscowość ożywiana jest coraz częściej, dzięki przybywającym tu zarówno Francuzom, jak i Polakom.  Stowarzyszenie Quo Vadis wraz z gminą Comblessac organizują na przełomie maja i kwietnia spotkania rocznicowe upamiętniające zakończenie tworzenia fresków,  świętowane w atmosferze muzyki, rozmów i przy wspólnym obiedzie. Święto to staje się okazją do integracji polsko-francuskiej. Odrestaurowany dzięki środkom  gminy obraz Czarnej Madonny znajduje się dziś po prawej stronie prezbiterium kościoła, a polscy żołnierze z fresku wciąż przemierzają przestrzeń świątyni w  Comblessac – podążając w stronę ołtarza, niosą ikonę swojej Madonny.